Skoszona jeżyca i jej małe

11 sierpnia 2011 roku wpłynęło do nas zgłoszenie zgodnie z którym przy ulicy Nowowiejskiej we Wrocławiu jeżowa matka stała się ofiarą ludzkiej bezmyślności i zginęła podczas wykaszania trawy, pozostawiając po sobie pięć jeszcze ślepych jeżyków. Na miejscu okazało się, że jeżyca została dosłownie pokawałkowana przez kosiarkę do trawy. Widok był makabryczny.
 
Małe jeżyki były wychłodzone, odwodnione i wycieńczone. Zostały natychmiast ogrzane. Były tak słabe, że nie chciały przełykać pokarmu zastępczego. Bardzo szybko jednak doszły do  siebie. Wiosną 2012 roku wszystkie trafiły na wolność w starannie wybrane siedliska. Jeżowa matka w chwili wykaszania trawy siedziała w gnieździe i swoim ciałem uchroniła przed śmiercią jeżyki znajdujące się w płytkim zagłębieniu w ziemi. Pod jej ciałem - najpierw żywym, potem już martwym.
 
O dobrym samopoczuciu nas wszystkich niech świadczy to, że osoby trawę wykaszające nawet nie zainteresowały się tym, czego dokonali. Nie sposób tymczasem było tego nie zauważyć. Osierocone i skazane na pewną śmierć jeżyki zostały zabrane dopiero przez kilkuletnie dzieci. Chyba bardzo wstyd.
 

Komunikat

Pamiętaj, że bezmyślne wykaszanie trawy jest jedną z głównych przyczyn wysokiej śmiertelności jeży europejskich. Zanim zaczniesz wykaszać trawę, koniecznie upewnij się, że w trawie nie bytują jeże europejskie. 5 minut twojej uwagi, może uratować im życie. W starciu z kosiarką do trawy, jeże nie mają żadnych szans. Ich osamotnione potomstwo także.