Jeż z Kałuży

Kiedy dotarł do nas 15 kwietnia 2013 roku, byliśmy niemal pewni, że już nie zobaczymy jego otwartych oczu. Tak apatyczny, że aż wiotki, wyniszczony, odwodniony, oklejony błotem, z wagą zaledwie 240 gram został znaleziony na środku przydrożnej kałuży w Oławie, z której miał już samodzielnie nie wyjść. Wkrótce pojawiły się pierwsze objawy niewydolności oddechowej, wyraźnie dały o sobie znać także pasożyty wewnętrzne.
  
Ale pewność bywa niepewna. Stąd kałużowy Pan Jeż był ratowany z powagą pełną, by z objęć śmierci jakoś wspólnie wyjść. Śmierć już nam niestraszna! A oczy wyraźne i duże widzimy! Jeżyk trafił na wolność latem 2013 roku.
  
Na świecie tym są błotniste kałuże, ale też są dobrzy ludzie, którzy nie przechodzą obojętnie obok cierpiących zwierząt. Więc może w sumie nie będzie tak źle. Pozdrawiamy Państwa z Oławy, którzy nie przeszli obojętnie.