Jeż Aleksander

Trafił do EKOSTRAŻY w kwietniu 2012 roku. Został najprawdopodobniej potrącony i przeciągnięty przez samochód. Z raną na grzbiecie, uszkodzonym napletkiem oraz całkowitą bezwładnością obu tylnych łapek. Prześwietlenie RTG wykazało pourazowe kompresyjne uszkodzenie kręgosłupa w odcinku piersiowym. Taki wynik badania w większości przypadków oznacza trwałą niepełnosprawność  i konieczność rozważenia decyzji o humanitarnym uśmierceniu jeża z uwagi na bardzo niską doznaniową jakość jego życia, sprowadzającego się do leżenia, bez możliwości poruszania się. To udręka dla tak z natury ruchliwego zwierzęcia, jakim jest jeż. Czasem bywa też tak, że nawet po wielu miesiącach zmiany neurologiczne cofają się.

Tak właśnie było w tym przypadku. Dużo cierpliwości i ogromna praca związana z opieką oraz rehabilitacją jeża przyniosła efekty. Aleksander trwale odzyskał W PEŁNI sprawność obu tylnych łapek i w lipcu 2012 r. trafił na wolność jako jeż całkowicie zdolny do samodzielnego życia na wolności. Chodzący, biegający, wspinający się, szczęśliwy. Bez nawet cienia śladu po dotychczasowym kalectwie.

Czasami nie warto tracić nadziei i dać szansę zwierzęciu, nawet jeśli rokowania zdają się przekreślać możliwość jego powrotu nawet do częściowej sprawności. Czasem po prostu wystarczy dużo czasu i troszkę dobrej woli.